Taka sytuacja:
Wyjeżdżamy na "długi weekend". W drodze dzwonię do teściowej po prośbie: żeby podeszła do nas w czasie naszej nieobecności i zobaczyła, czy nie trzeba się zmierzyć z kolejną inwazją latających mrówek (czyli żeby weszła do kuchni i zobaczyła czy ich tam nie ma, czy skutecznie je wytępiłam).
Wracamy. Abstrahując od tego, że mrówek nie było, moja lodówka przeżyła odwiedziny teściowej. Od razu to widzę. Zrobiła parę dobrych poprawek, które ja w pospiechu przed wyjazdem przeoczyłam: przełożyła chleb z chlebaka do lodówki, szynkę włożyła do zamrażalnika, starawy twarożek wyrzuciła itp.
Pytanie do Was.
Czy teściowa postąpiła dobrze? Jak uważacie? Byłybyście wdzięczne czy wkurzone?
Ps. Dziękuję katolickamama.pl za recenzję!